wtorek, 27 kwiecień 2021 15:53

Pożegnanie maturzystów w Internacie

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Po trzech, czterech latach wspólnego „mieszkania”, dyskusji, rozwiązywania problemów, motywowania do działania, strofowania i doradzania – nieuchronnie nadchodzi moment, w którym trzeba się pożegnać z Wami, drodzy nasi Wychowankowie! Przez te wspólnie spędzone chwile widziałyśmy jak się zmieniacie, doroślejecie, dojrzewacie, razem z Wami przeżywałyśmy wzloty i upadki. Już na sam koniec, na pożegnanie przyjmijcie od nas  „na drogę” najcieplejsze, z serca płynące życzenia:  Życzymy Wam prawdziwej radości, której nie daje ani wygoda, ani bogactwo, ani ludzka pochwała - daje ją zrobienie czegoś wartościowego. Życzymy Wam, abyście nie zatracili przyjaźni między sobą, gdyż przyjaźń podwaja radości, a o połowę zmniejsza przykrości. Życzymy Wam takiej pracy, która sprawi radość i pozwoli żyć dostatnio. Życzymy Wam spotkań z takimi ludźmi, którzy będą Was kochać, którzy w chwilach trudnych dodadzą Wam odwagi, którzy Was pocieszą, gdy przyjdzie na Was godzina smutku i rozstania. Życzymy Wam byście mogli codziennie przeczytać dobry wiersz, wysłuchać chociażby jednej piosenki, zobaczyć wyśmienity obraz i - gdyby to było możliwe - powiedzieć kilka rozsądnych słów. Życzymy, by uczucie lęku było bezpodstawne, a nadzieje i oczekiwania spełnione. Życzymy, by każdy z Was w nowym środowisku spotkał oddaną bratnią duszę, by zawarta przyjaźń okazała się szczerą i wierną przyjaźnią. Życzymy, by słoneczne opiekło Was złoto, by wiatry żywiczne owiały, by wakacyjne przygody i przeżycia ułożyły się w letni, pastelowy pejzaż radości i szczęścia. I oczywiście nie zapomnijcie o naszych internackich kątach - nasze drzwi są zawsze dla Was otwarte, a like na Facebooku mile widziane! 

Wychowawcy

                   Internatu Zespołu Szkół nr 2 w Sanoku

      Poniżej zamieszczamy wiersze napisane przez wychowawców o każdym Naszym maturzyście, a Wam pozostawiamy domysły, o kim mowa w poszczególnych strofach. Na naszym Facebooku piszcie kogo mogą dotyczyć te rymowanki. Zapraszamy do wspólnej zabawy. 

1.

Pokój zamknięty, a on w pokoju

Wpatrzony w ekran monitora,

Nie wchodź! Nie pytaj! Zostaw mnie w spokoju!

Nie chcę odpowiadać! Nie mam dziś nastroju!

Tak było przez lata mieszkania w internacie,

Spokojny, cichy, małomówny raczej.

Potrzeba taka była - przypominanie o nawykach dobrych,

Aby dzień dobry! zaczął mówić - już tak na dobre.

2.

Nawet, gdy się go nie widziało, to się go słyszało,

Głos dobitny z charakterem - twierdził, że po ojcu dziedziczony.

Lubił przestawiać szafy, łóżka i stoły.

Gdy zaszła potrzeba wdzięku mu nie brakowało,

Kiedy indziej popalić dawał nie mało.

Wielką charyzmą się odznaczał, a dobre maniery często przeinaczał.

3.

Cicha woda brzegi rwie -

Można powiedzieć o tym chłopaku.

Bo był grzeczny, porządek w pokoju trzymał

Ale jednocześnie swoimi chadzał drogami

I nie przejmował się internackimi rygorami,

Ani też nauką czy ocenami.

To wychowawczyni bardziej się starała,

By chłopczyna ta na świadectwie dobrze wypadała.

Pięknie się uśmiechał, wszyscy go lubili,

Nauczyciele i wychowawcy w internacie bardzo go chwalili.

Dopiero w ostatniej klasie coś się wydarzyło,

Co jego pobyt w internacie zagroziło.

Trudno w to uwierzyć, to nie do wiary,

By alkohol po murze wciągać do pokoju,

Mając nadzieję, że niczyjego nie zmąci to spokoju.

4.

Chętny do pomocy i do współpracy,

Prac różnych się podejmował,

Przez co swe plany życiowe realizował.

W internacie bardzo grzeczny, koleżeński,

Czasem nieśmiały, tak też go zapamiętamy.

5.

Dziewczyna z zasadami i mocnym charakterem,

Do nauki bardzo chętna, a takich nie wiele.

Swojego zdania bronić umiała, poglądy szczerze wyrażała,

I uczuć pokazywać się nie obawiała.

A przy tym wrażliwa, serdeczna,

Chętna do pomocy i bardzo koleżeńska.

6.

Na początku pobytu w internacie było widać,

Że dziewczyna ta od rodziców się wyrwała

I w wolności się rozsmakowała.

Na szczęście długo to nie trwało,

I dziewczątko to szybko się opamiętało.

W internacie bardzo pomocna była,

Żadna impreza bez niej się nie odbyła.

Przez jakiś czas samorządowi internackiemu przewodziła,

I bardzo dobrze w tej roli się sprawdziła.

Była bardzo wrażliwa, często się przejmowała i mocno przeżywała.

Serce tego nie wytrzymywało i nieraz o pomoc wołało.

Działo się to nocami, gdy zwłaszcza, dwie wychowawczynie, dyżurowały.

Po pogotowie dzwoniły i za karetką do szpitala jechały.

Wszystko się zwykle dobrze kończyło

A może to tylko o to chodziło,

By przystojnych ratowników się zobaczyło?

7.

Z koleżanką od pierwszej klasy zgodnie mieszkała,

I rozdzielić się z nią nigdy nie chciała.

Dobrze jej się mieszkało w internacie,

Bo tu nie była sama.

Starszy brat się nią opiekował

I nie pozwalał , by ktoś jej jakąś przykrość sprawiał.

Była grzeczna i wszystkie wychowawczynie o tym wiedziały,

Ale nocami niejednokrotnie do jej pokoju zaglądać musiały.

Dziewczyny trudy dnia odreagowywały,

Głośno opowiadały, debatowały i się chichrały.

W życie internackie najbardziej w wieczory wigilijne się angażowała.

Wtedy wspólnie z koleżanką stoły dekorowała.

8.

O piękna nieznajoma,

Taka to była dziewczyna.

Owiana tajemnicą.

Była w internacie i jej nie było.

Często tylko w nim spała,

I zawsze jakieś, na ten stan rzeczy, wytłumaczenie miała.

Gdzie chodziła , co robiła?

Nikt nie wiedział, nie powiedział.

Chociaż koleżanki z klasy tutaj miała.

Z kim się w internacie zakolegowała?

Od kogo bukiet róż dostała?

9.

Był niby grzeczny, do liceum chodził,

W głębokim pokoju czternastki się zadomowił.

I co tam robił nikt się nie spodziewał.

Zdarzało się, och, się zdarzało,

Że e- papierosy się popalało.

Na niewiniątko wyglądał,

I dlatego nie każdy wychowawca dokładnie mu się przyglądał.

10.

Zawsze wesoła i uśmiechnięta,

Tak ją każda wychowawczyni zapamięta.

Na czas do internatu przychodzić problem miała,

Gdyż z jakimś? Chłopakiem wieczorami się spotykała,

Nawet mama nic o tym nie wiedziała.

Swoją osobowością chłopców jak magnes przyciągała

Wieczorami schadzki w ich pokojach urządzała,

Nawet udział w wciąganiu alkoholu przez okno miała

Co się kontraktem skończyło bolesnym.

Lecz uczyć się na błędach własnych zwolenniczką była,

I do internatu już na czas przychodziła.

11.

Miłość swoją znalazł w internacie, już w ostatniej klasie

Oliwia, bo tak ma na imię, serce jego skradła.

Zawsze porządny, grzeczny, poukładany

Sylwetka nienaganna, i dobrze ubrany

O higienę dbał nie mało, woda kolońska, perfumy na ciało,

A w pokoju od progu, aż za mocno pachniało.

Z porządkiem to różnie bywało, raz było posprzątane

Raz wszystko się w nim walało.

Ale zapamiętamy go jako porządnego, i dobrze wychowanego.

12.

Pilna z niej uczennica, w książkach całe dnie przesiadywała

Dobre oceny za swoją naukę zdobywała.

Przy tym też taktowna z dobrymi manierami,

Zawsze odpowiedzieć umiała odpowiednimi słowami.

Uśmiech miły na jej twarzy zazwyczaj gościł,

Porządek nienaganny w pokoju,

Sprzyjał w przyjmowaniu gości.

Lecz ona towarzystwem nie zainteresowana,

Ponieważ na nauce się skupiać raczej chciała.

13.

Muzyka, to jego pasja, w pokoju wciąż głośno było,

Tworzył, ćwiczył, dodawał bity nikogo więc to nie dziwiło.

Czasem aż za głośno melodia po korytarzu się unosiła

Należało interweniować, potrzeba taka była.

Do sąsiedniej szkoły chodził, uczył się jak widział sens tego.

Nie przejmował się gadaniem innych, nic nie robił sobie z tego.

Wesoły był, czasem zadumany, no ale cóż – artysta przecież,

Życzymy Mu jak najlepiej, niech podbija świata bramy!

14.

Przyszła lekko zagubiona i nieśmiała,

bo nikogo na początku jeszcze nie znała.

Ale potem Gabrysia, koleżanka z klasy,

była razem z nią do końca, również wspólnych pasji.

Okazała się harcerką, i do tego ukulele

W jej rękach ożywa, jak orkiestra na wesele.

Choć nauka była zawsze u niej to pierwszyzna

Nie groziła jej na pewno życiowa szarzyzna.

Chłopcy byli u nich często i to nie na pusto,

Jeden raz na „odstrzał” poszedł, bo plecak „szkłem” dzwonił z gustem.

15.

To następna nasza miła, z liceum dziewczynka

Która życie internackie rozświetla uśmiechem jak choinka.

Zawsze dobrze się uczyła, kłopotu z nią nigdy nie było

To Mateusz uczył ją matmy, regularnie, aż miło.

Jeśli o coś ją poprosisz, zrobi to dla Ciebie

A kto kiedyś ją zdobędzie, będzie miał jak w niebie.

16.

Był to chłopak jakich mało,

Wszyscy go lubili

I pochwał nie szczędzili.

Czasami go w internacie nie było,

Bo dziewczynę przywoził,

Bo dziewczynę odwoził,

I długo mu z tym schodziło.

Razu pewnego razu coś się w pokoju zdarzyło,

Co jego pobyt w internacie zagroziło.

Wychowawczynie się wtedy zlitowały

I warunkowo zostać mu kazały.

Czytany 28 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 27 kwiecień 2021 17:09